Odszedłem od rymowania
Dodane przez Norbert63 dnia Marzec 01 2011 14:59:14
Boże Narodzenie

Cały świat tonie w dźwiękach dzwonów
ale cóż on z tego rozumie
gdy niebo jest za wysoko
świerki pachną inaczej

Cały świat tonie w woniach pierników
ale cóż z tego
gdy do stajenki wciąż za daleko
gdzie zapachniało mirrą i skrzyło się złoto

Cały świat tonie w „Chwale na wysokości”
ale cóż z tego
gdy przy stole gości pusta tradycja
a głowa siwa i „święta” łamie obyczaje

Świętokradzkie modły

pełni oszołomienia
zadumani w świątyni
gdzie nic się nie zmienia prócz tego co było

z witraży bije tęczowy płomień
boskie spływa spojrzenie
i słychać tylko współbrzmiące westchnienie

dłoń świętokradzką
składają biją się w piersi
w nadziei że lazur stanie otworem

niechybnie za żądze natręctwa
dosięgnie ich rózga promienista
i w proch cenny przemieni

Nostalgia

Ozięble i ponuro
unosi się niebo
zasłonięte siwowłosym obłokiem
a pod nim
drzewo jedno najcichsze
co nie szumiało w szaleńczym wichrze

Zbyt dużo smutku
zbyt wiele wzruszeń
by wierzyć w nadejście świtu
próżna tęsknota wśród bladej zadumy
by wydrzeć śmierci co utracone
by ożywić duszę co w drzewie skulona

Nijakie uczucia

Miałaś walizkę pełną marzeń
wyjechałaś
nim ktoś zapukał do twoich emocji

Byłaś przekonana
że wszystkie planety tańczą wokół twojej twarzy
nikt ci nie przeszkadzał
by nie popełnić błędu

A ty
zaginęłaś we własnym świecie
pełnym pustych formularzy
bez odnotowanych deklaracji

Pośród nocnej ciszy

Gdy noc spada
jak jedwabna chusta
zsyłając zasłonę spokoju
zaczynam wędrówkę
alejami rozświetlonych gwiazd
niesiony skrzydłami marzeń

Pomruk nadziei zmiękcza
słowa co tną jak nóż
by serce mniej krwawiło

I wędruje ta dusza
z ufnością że otworzą się wrota raju
bramy piekieł nie obudzą się wcale

Czasu nie zatrzymam
zapamiętam jedynie mgnienia
jak smak czarnej jagody

Wędrując w snach
lubię chwile
gdy cisza pozwala
znaleźć obrazy
malowane amarylisem
różowym fiołkiem

Zmienne natury

Ona i aura
obie nieodgadnione

Raz leją rzęsistymi łzami
to znów tryskają promiennym uśmiechem
przybierają marsową minę
z grzmotem do wtóru

To znowu rozjaśniają oblicze
gamą tęczowego uśmiechu

Jakie sny niewyśnione
śpią w zmiennych naturach

Przekraczając próg snu

Gdy księżyc wędrować zaczyna
pośród gwiezdnych dróg
rozświetloną aleją gwiazd
Widzę
twego ciała nagi cień
przekraczający próg
mego snu
z falującym włosem
co jedwabiem lśni
Drżącymi dłońmi
pieszczę ciała obnażony mrok
wargami spijam
brzoskwiniowy ust smak
A kiedy
spływa sen
żeglujesz z poranną mgłą
pustkę pozostawiasz
Na nic moje wołanie
byś pozostała
rozgrzana tęsknotą
pościeli mego serca

Bezsilność białego anioła

biały anioł podał dłoń
by wyrwać duszę czarnej pannie
co szczerbato się zaśmiała
przekraczając zgliszcza bramy
gdzie ostatni ognik jeszcze zatlił się

diabeł wesoło zatańczył
biały anioł na obłoku siadł
bezradnie przyglądał się
wspominając rzekę życia
co znalazła biegu kres

Nowe nowym

Pod słońcem nic osobliwego,
w obłokach znajduję temat
na wiersz

On jak nowe zdarzenie
gdy trawa szumem szepnie radośnie

Czytelnik się czasem trafi

Dotychczas
przecież nikt go nie czytał
nie widział
jak cyprysu
on tyle, co rośnie.

Piłkarski standard (2012-06-17)

Piękne stroje z dumnym orłem
pragnienie triumfu w duszy grało
z łopotem biało – czerwonej flagi
jak na polach Grunwaldu

Jak jupitery
z trybun padały spojrzenia
utkwiony wzrok pełen nadziei
głód sukcesu na barkach osiadł

Niecelne podania
mijająca piłka bramkę rywala
brak pomysłu i szczęścia
poniosły zwycięzców na tarczy

I znów rozlega się chóralne:
„Polacy… nic się nie stało”
smutek rzucił kotwicę
bo – wyszło jak zwykle

Artysta

czasem jak dziecko
infantylnie na pozór
świat ogląda spod czoła
dorosłego człowieka

z Kaliope romansuje namiętnie
ulegając epickiemu pożądaniu
chętnie w świat baśni ucieka
przetykając go złotą nicią
by jak motyl zatrzepotać refleksją
rzucając czarodziejski pył
na splątane jadowite zielsko

subtelnością myśli pieśń uwielbienia
eterycznymi skomponuje strofami
by go zrozumieć
czas tylko trwonisz

Wisława Szymborska
(2012-02-11)

Przeszła przez życie, ze swoją poezją,
cichutko jak letni wiatr, jak przez szept,
jak przez sen dotknięty kroplami deszczu,
biciem serca poprzez czas,
wystrzegając się błysków fleszy.

Myślę, że wolno
napisany (2011-04-20) wstawiony (2012-02-01)

Pani Wisławo
Myślę że wolno mi
wspomnieć
W Bninie
świerki szumią
bzy z majem pachną tak samo
jak wtedy
gdy dzieckiem będąc
wyjeżdżała Pani
Cień nad domem
w którym serce bić zaczęło
kładzie się niezmiennie
I jeziora ciągle
biją grzebieniem o brzeg
odbijając srebrny krążek
Dzięcioł stuka w sosnę
podobnie przed zaśnięciem
tylko
ulice i domy
gwar przechodniów
dziś odmienne

Czy to iluzja

Głucha cisza budzi co we mnie
Czy to taka iluzja
gdy rozum rządzi duszą
Nieważne co mamy
słowem się bawimy
zmieniamy się w kogoś
kim nie jesteśmy
A wszystko to sprawia
że nie w każdym śpi człowiek
bestia się budzi
A może to jednak złudzenie
że dusza ma drugie dno
umysł granice
a serce drugi brzeg
dożywamy głuchej cienkiej linii
Sen to sprawia że mamy szansę
wyśnić siebie lepszymi

Spotkanie po latach

Płynęły lata
jak dzikich łabędzi klucze
po błękitnym niebie
I my żeglowaliśmy
po rzekach marzeń
gnani dorosłością
wyrwani ze szkolnych ław
by zatoczyć krąg
pośród miliona istnień
tysiąca dróg
Przywiodła nas szalona myśl
w to samo miejsce
by zasiąść
jak dawniej obok siebie
wspominając
zapach atramentu
pisk kredy
przy dźwiękach muzyki
zacieśnić pierścień
dawnych przyjaźni

Quo vadis

Poczęty…
Pośród zachwytu,
Przędziesz cienką nić,
Swego istnienia.

Beznamiętnie wyrażasz…
Uczucia.
Nimi się bawisz.
Człowieku? – Quo vadis?

Jak Titicaca

Z lekkością ptaka
rydwanem przemierzasz niebo
A z chrap Lamposa i Faetona
jasne i promienne łuny
otwierają bramę nieba
Tchnieniem budzi cię Eos
spoglądając w oczy
one ogrodem Muscari
Albo…
Granatem mieniąca się woda
pośrodku, której
wyspy słońca
Siłą woli chce się
przestąpić próg
przeniknąć do głębin
A ona szumi
jak ta noc sierpniowa
czarnoskrzydła Nyks
Patrzeć czy bać się
wysp księżycowych
One srebrnym blaskiem
zapraszają
w różane ogrody Afordyty